magazyn sztuki



Roman Wysogląd

bywam więc opisuję (66)


dotychczasowe >>>

teksty aktualne >>>






Nie bywam, więc już nie opisuję, czyli permanentna,obezwładniająca nuda.


  Przez kilka lat ( z róznym skutkiem i odzewem) próbowałem opisywać moim zdaniem różne ( przeważnie negatywne) przejawy(?) życia arystycznego miasta  Krakowa.

  Na szczęście ostatnio rzadko bywam w rodzinnym grodzie, więc moje uwagi związane z tak zwanym życiem artystycznym w kiedyś tak bardzo eksponowanym królewskim mieście są dość pobieżne, zdawkowe i bardzo niestety ograniczone.

  Co nie oznacza, iż kompletnie nie interesuje mnie co w Krakowie się dzieje, wręcz przeciwnie, łaknę każdą nowinę z wydarzeń odbywających się w moim mieście,  jak kiedyś niektórzy aktorzy w  sławnym Spafifie na wiadomość, iż właśnie otrzymali wspaniałą, wiodącą, trzecioplanową rolę.

  Minął rok. I co? Co w tym  tak zwanym międzyczasie w Krakowie wydarzyło się naprawdę bardzo interesujęcego? (Poza niepowtarzanylym faktem niż prof. Wsiołkowski jeszczce bardziej wyprzystoniał) ,powalającego na kolana, czy chociaży budzącego zachwych speptyka nad pełnym szkankami życiodajego płynu Pawła Głowackiego? Nic, albo prawie nic.

  Oczywiście, przemawia przeze mnie cynizm. Ale co mi pozostało? Zachwyt nad pożal się boże nowymi galerami rodzącymi się jak grzyby po deszczu? Smiechu, ale chyba bardziej pałczu warte.

  Reasumując, z opisywacza( kiedyś) przechodzę na pozycję jeszcze bardziej bezwględnego cynika ( jeżeli fizycznie i  psychicznie  jest to możliwe) i od tego, krótkiego tekstu będę wyłącznie dopierdalał. Po inmieniu i nazwisku.

   Ponieważ Kraków, miomo wswzystko na coś takiego zasługuje. A dlaczego akurat ja?

   Na kogoś niestety musiało paść. I mój numerek w tej imaginowanje loteii wygrał. Teoretycznie.


Roman Wysogląd






home | wydarzenia | galeria sztukpuk | galerie | recenzje | forum-teksty | archiwum | linki | kontakt