magazyn sztuki



Roman Wysogląd

bywam więc opisuję (67)


dotychczasowe >>>

teksty aktualne >>>






65 mgnień życia, czyli megalomania wg.Wysogląda.


   Megalomanem chyba nie byłem nigdy, ale skupienie na własnej doskonałości, samozadowoleniu oraz świadomości własnej wartości, znaczenia i możliwości nie opuszczała mnie już chyba od dzieciństwa.

  Jak twierdzą znajomi lekarze pojęciem tym określa się potocznie zawyżoną nieprawidłową samoocnę włanej osoby, jak i ( a może przede wszystkim twórczości).

   Megalomania narodowa nigdy szczególnie mnie nie interesowała, ale twierdzenie o wyższości, niezwykłości naszego narodu, a przez to jego szczególnej misji dziejowej i posłannictwa wobec innych narodów napawało mnie ( do dzisisiaj) niesmakiem.

  Niesmak ten wyrażał się w takich opiniach jak:

·                    przekonanie o zajmowaniu centralnego miejsca w świecie (etnocentryzm),

·                    przekonanie o pochodzeniu od sławnych ludów historycznych (np. pochodzenie Polaków od Sarmatów),

·                    przekonanie o wyższości własnej kultury, języka, obyczajów itp.,

·                    przekonanie o szczególnym stosunku Boga do danego narodu (żydowski naród wybrany, polski mesjanizm),

·                    przypisywanie swojemu narodowi wyłącznie cech pozytywnych.

  Jedyne co mnie w megalomanii fasycnuje to debiutancki album zespołu Plateauwydany w 2005 roku.

 Płyta została nagrana we wrocławskim studiu Fonoplastykon, a jej producentem był Marcin Bors.

 

  Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ w niedzielę 20 lipca z megalomana nagle stałem się emerytym. A czy przez ten fakt coś się w moim życiu może zmienić? Przestanę bywać w Dymie czy Zwisie? Nie mam zielonego pojęcia, a po drugie kompletnie na tym mi nie zależy.

 

A teraz do meritum sprawy. Swoje wiekie święto (i bankiet)  zawdzięczam przyjacielowi, profesorowi rzeźby Wiesławowi Bielakowi, który zaprosił moją żonę i mnie na skromą kolację. ( Zdjęcia w załącznikach).

  Ukoronowaniem wieczory był tort przysłany z Goeteborga przez moich przyjaciół panią Lucy i Edwarda.

 



  Dla takich przysmaków czasami warto przeżyć 65 lat. Nie wiadomo jak, po co, a czasami nawet niewiadomo z kim.


Roman Wysogląd

Emeryt ( ale nie akademicki).








home | wydarzenia | galeria sztukpuk | galerie | recenzje | forum-teksty | archiwum | linki | kontakt