magazyn sztuki



Roman Wysogląd -

teksty >>>

 Klub Dziennikarzy „Pod Gruszką”

Roman Wysogląd 

oraz www.sztukpuk.art.pl

promocja

„Poczet Potworów Krakowskich”

z udziałem autorów, potworów, aktorów, lumpów oraz całej reszty celowo niezaproszonych gości.

29 września 2014


Poczet Potworów Krakowskich ( od połowy lat 60 ubiegłego wieku do dzisiaj )


Czasami życie bywa śmieszniejsze niż śmierć. Albo odwrotnie. Tego prostego faktu, tak samo, że Kraków jest miastem pseudo -magicznym, nikomu nie należy, ani tym bardziej nie wypada przypominać.

  Ale przecież miasto to przede wszystkim ludzie. Bez nich największa nawet metropolia wygląda jak Skarżysko Kamienna. .

  A już szczególnie w Krakowie, ludzie plączący się po nim tworzą dziwny konglomerat artystów, pijaków, lumpów... czy diabli wiedzą, kogo jeszcze. A wszystko na przestrzeni kilku kilometrów kwadratowych, czyli centrum miasta z niewielkimi, nieposprzątanymi tylko przynależnościami.

  W żadnej, znanej metropolii na świecie nie przypada tylu dziwaków na metr kwadratowy, obojętnie jakim sposobem licząc, jak właśnie w Krakowie.

  I o nich będzie ta opowieść, szczególna, ponieważ nie zamierzam ograniczać się jedynie do zdawkowego opisu poszczególnych osobników, ale postaram się opowiedzieć o nich najwięcej jak tylko się da, chociaż prawie w każdym przypadku tak zwana prawda może, i będzie, podejrzana, czasami niesmaczna,  czy, czasami  wręcz obrażająca.

  Ale przecież nie ma, na co, czy na kogo, obrażać się. Po prostu tak było.  Dla uniknięcia niepotrzebnych protestów, czy listów na ostatniej stronie tej nostalgicznej opowieści podaję adres, oraz godziny urzędowania adwokata, do którego wszyscy mający jakiekolwiek pretensje winni zwracać się bezpośrednio nie zawracając dupy tak autorowi, jak i zajętemu własnymi sprawami, nie tylko artystycznymi, wydawcy.

   Pomysł napisania tej książki przyszedł mi - jak się to idiotycznie mówi - do głowy w roku 1986.

   Zaprosiłem do współpracy Andrzeja Warzechę, który miał opisać szeroko pojęte środowisko plastyczne, Ryszarda Sadaja odpowiedzialnego za literaturę, oraz Jerzego Skarżyskiego, który miał to wszystko zilustrować swoimi niepowtarzalnymi rysunkami pełnokrwistych demonów.

  Ale, niestety nic z tego pomysłu nie wyszło, chociaż Warzecha ogłosił w Dzienniku Polskim rozpoczęcie pracy nad tym wybitnym dziełem i nagle zaczęli się do nas zgłaszać różne dziwne typy z propozycjami, iż chcieliby się jak najszybciej w tej swoistej monografii znaleźć.

  Warzecha jednak, podobnie jak Sadaj, niestety nie wyszli z pisaniem poza kilka suto zakrapianych spotkań towarzyskich, jedynie jak zawsze Jerzy Skarżyski gotowy był do pomocy w niełatwym dziele odsłaniania, lub przypominania prawdy. Jeżeli, naturalnie, taka istniała. Chociaż powinna.

  Dzisiaj, kiedy nie ma już Jerzego, Andrzej Warzecha w tajemniczy sposób nie wyjeżdża poza Prokocim, a Sadaj zmaga się z trudnościami prozaicznej ( nomen omen) egzystencji przy Krupniczej 22 próbę napisania tej książki podejmuję sam, zdając sobie całkowicie sprawę z konsekwencji wynikającej z prostego faktu ułomności pamięci, jak i obszerności coraz bardziej rozrastającego się jak pijawki w Krakowie tematu.

  Warto jednak spróbować, ponieważ Kraków - jedno z najpiękniejszych miast na świecie - obok Pragi i Budapesztu - wszystkie pochodzenia proaustriackiego - jest tego zwyczajnie, po ludzku wart.

  A jeszcze bardziej ludzie w nim stepujący, próbujący jakoś żyć, tworzyć, pić lub zwyczajnie nienawidzić, zasługują na szacunek, czyli pamięć, jakakolwiek by ta dość ulotna forma istnienia nie była.

  Opowiem o miejscach, w których bywaliśmy, czyli w nieistniejącym już barze hotelu Francuskiego, Rio, Empiku, Jaszczurach, Klubie Dziennikarzy, Piwnicy pod Baranami, plus nieznanych i nie do policzenia ilość redakcji, melin, czyli prawie wszystkich miejsca, w których przez ostatnie czterdzieści lat kwitło życie, nie wiadomo, dlaczego zwane towarzyskim.

  Opowieść ta nie będzie podzielona na działy: pisarze, literaci, ( ponieważ przynajmniej dla mnie, to nie to samo), plastycy, aktorzy, lumpy oraz inni to jak by nie liczyć, czy dzielić byli – lub nadal są - jednymi z nas.

 Jaki jest Kraków każdy wie, albo przynajmniej powinien, zaś, jacy mieszkali ( lub mieszkają nadal) w nim ludzie postaram się opowiedzieć, chociaż mam wątpliwości, czy zapamiętałem przynajmniej większość z nich.








home | wydarzenia | galeria sztukpuk | galerie | recenzje | forum-teksty | archiwum | linki | kontakt