magazyn sztuki



Adam Kieniewicz


teksty dotychczasowe>>>

Moja Holga”czyli Dorota Ruszkowska i jej fotografie.


  Holga to tandetnie wykonany, chiński analogowy aparat fotograficzny z lat 88-tych.  Holga jest plastikowa i bardzo tania. Jej konstruktor, T.H. Lee, złożył aparat z minimum elementów by aparat działał. Zastosowanie plastikowej soczewki w obiektywie powoduje to, że zdjęcia wykonane odbiegają znacznie od idealnej fotografii. Aparat posiada bowiem tylko dwa czasy, dwa ustawienia szybkości migawki: pstryk i pstryyyk.  Posiada też dwa ustawienia przysłony: chmurka i słoneczko. Stałą ogniskową obiektywu. Natomiast nieszczelny korpus aparatu wymaga zaklejania taśmą co jest dosyć mało przydatną operacją, dużo lepiej jest korpus uszczelnić stosując gumkę „recepturkę”. Natomiast ręczne przewijanie filmu umożliwia wielokrotne naświetlanie tej samej klatki.

Aparat ten nie respektuje żadnych zasad, jest nieprzewidywalny, daje przypadkowe efekty. Tworzy nieostre lub zaciemnione winietą obrazy, nostalgiczne, tajemnicze i magiczne. Czasami dodatkowo wpadające przez nieszczelności korpusu światło pozostawia na kliszy maleńkie bliki.

Pozornie ten mało skomplikowany analogowy aparacik zmusza fotografującego nim do obudzenia wyobraźni, cierpliwości, intuicji, a także poświęceniu wielu klatek filmu oraz czasu, który potrzebny jest na domowe wywołanie filmów. 

Fotografowanie Holgą jest niekończącym się eksperymentem jak podkreśla, Dorota Ruszkowska, która obecnie w krakowskiej galerii „Przedział” przy ul. Miodowej zaprezentowała swoje piękne, magiczne, bardzo nastrojowe i można by rzecz tajemnicze fotografie, udowadniając tym samym ze fotografując Holgą pełną niepoprawności, ułomności i wadliwości można zaprezentować cały wachlarz arcyciekawych i doskonale skonstruowanych fotosów. W fotografiach tych nie ma fałszu, pozy czy taniego blichtru jest naturalnie pewien efekt przypadkowości ale to nadaje fotografii dodatkowego uroku. 

Cechą charakterystyczną prezentowanych zdjęć jest bardzo oszczędne, używanie środków, w wielu przypadkach eliminacja z obrazu ludzi i zdarzeń oraz tworzenie atmosfery, którą można określić mianem „estetycznego realizmu”, oraz w wielu przypadkach rezygnacja tak ponętnej „piękności krajobrazu” na rzecz innych wartości. Przykładem tego są niewątpliwie zdjęcia torów kolejowych wykonane jak opowiada Dorota, przez szybę ostatniego wagonu składu pociągi czy samotnych łódek na morzy lub nadlatujących nisko nad plażą mew – niewątpliwie rodzący w naszych myślach obraz z filmu „Ptaki” – Hitchocka. Dorota potwierdza tym samym sens i potrzebę niekonwencjonalnego patrzenia na współczesny krajobraz oraz poszukiwanie nowej estetyki jaka w danym przypadku powstaje w jej myślach. Zdjęcia „Psiej plaży” na Helu, czy krowy przed chatą w Rumunii, świni w polu, głowy osła  i wiele o podobnej tematyce fotografii. 

Dorotę cechuje solidne rzemiosło i głęboki namysł w komponowaniu obrazu. Jak mówi fotografię traktuje jako rodzaj notatnika prywatnego czasu. W całym cyklu prezentowanych zdęć odnajdujemy wiele osobistych przeżyć artystki podróżującej po europejskich i nie tylko państwach. 

Artystka pokazała ogromną ilość zdjęć ukazujących swoich znajomych, przyjaciół ale też przypadkowych nieznajomych  ludzi.  Te emocjonalnie wykonane często nie bardzo doskonałe rozmyte , ciemne, podwójnie naświetlane  fotografie  – (efekt niedoskonałości „Holgi” ) wykonane są z całym szacunkiem do fotografowanych, których nie miała  zamiaru ośmieszyć – po prostu jest to rejestracja chwili, pozy jakie fotografowani często bezwiednie przybierają. Nie są to fotografie pozowane a jeśli są to uchwycone w mgnieniu oka. 

Dorota Ruszkowska przykłada wielką wagę  do samotnego poszukiwania nowych ciekawych rozwiązań, mierzenia się z wieloma problemami jakie niesie niedoskonałość tego aparaciku. Wciąż szuka lepszych, własnych rozwiązań aby udoskonalić czy nadać fotografiom inny własny wymiar rzeczywistości.

 Powtarza też że właściwie nikt nie traktuje „Holowego” fotografa poważnie. Mimo to wielu zawodowców a także amatorów dzięki Holdze zdobyło wiele nagród na fotograficznych konkursach na całym świecie. 

Wszystkim tym niedoceniającym „Holgowego”  fotografowania, artystka jasno pokazała jak można cierpliwością,  pracom i ciągłym eksperymentom oraz doskonaleniu w posługiwaniu się jak powtarza „Moją ukochaną bliską mi Holgą” można pokazać wspaniałe ciekawe pełne wyrazu zdjęci. 


Adam Kieniewicz




home | wydarzenia | galeria sztukpuk | galerie | recenzje | forum-teksty | archiwum | linki | kontakt